Miesiąc temu robiłam zakupy świąteczne u Waneko i natknęłam się na książkę Japończyka, który pisze o swoich wrażeniach z naszego kraju, a dokładniej: "Jestem Kazu. Japończyk w Polsce" Kazutaki Sasakiego. Słyszałeś o niej? Wyszła całkiem niedawno, czytam ją sobie teraz w pracy, kiedy nie mam nic do roboty. Całkiem zabawna i z dystansem, chociaż trochę mnie zaskoczyło, że wspomniany autor nie zdawał sobie sprawy, że w Polsce mówimy po polsku :P Czytałeś ostatnio coś ciekawego?
Na razie jako asystentka stomatologiczna, ale w ciągu kilku najbliższych lat planuję pójść na higienistkę, żeby mieć większe uprawnienia. W zasadzie praca higienistki niewiele się różni, ale może sama wykonywać drobne zabiegi higienizacyjne, np. usunąć kamień nazębny, wypiaskować zęby. No i potrzebuję jakiejś zmiany, bo ile można tylko asystować. Asystentka pracuje cały czas pod okiem lekarza.
Co do japońskiego, masz rację, trochę to zbagatelizowałam :D Nigdy się nie uczyłam, więc nie wiem ile wysiłku kosztuje nauczenie się go w zadowalającym stopniu. Dlatego tym bardziej szkoda, żebyś dalej nie rozwijał wiedzy, którą już zdobyłeś, ale łatwo tak komuś radzić nie będąc w jego skórze :D
Szkoda trochę czasu, jaki poświęciłeś na naukę, ja bym z tego tak łatwo nie rezygnowała. Chociaż zawsze możesz zająć się czymś innym, a w wolnych chwilach nadal szlifować japoński. Nieskuteczne, tzn? Za dużo suchej teorii, za mało konwersacji? Rozwiń temat, bo to ciekawe :)
O tych starych nieskutecznych metodach nauczania akurat coś wiem, bo kiedy przyuczałam się do mojego zawodu, to musiałam zakuwać z podręcznika, w którym masa informacji była przestarzała. Napisał go starszy pan, któremu zresztą się zmarło w zeszłym roku, ale nikomu nie chce się napisać nowej książki, więc nadal trzeba bazować na takiej. I dopiero teraz po miesiącach pracy czuję, że rzeczywiście coś umiem, mimo dobrze zdanych egzaminów. Chociaż u mnie i tak praktyka od początku była ważniejsza.
Słyszałam o tej mandze wiele dobrego, więc wcale się nie dziwię, że nie chce sprzedawać :)
Co do książki, mocna rzecz, czytałam ją pierwszy raz będąc w gimnazjum.
Podobno dużo dzieciaków zeszło przez nią na złą drogę.
Zakazany owoc, te sprawy. Po latach nadal robi wrażenie.
Ps. Chyba pobiorę to sobie jako dzwonek :D https://www.youtube.com/watch?v=cjyL2Wooh9Q
Kuzynka przeprowadziła się z chłopakiem do Berlina i od jakiegoś czasu namawiała mnie, żebym w końcu ją odwiedziła,
więc jadę... Mam nadzieję, że wrócę xD Z niemieckiego znam tylko podstawy, ale podobno większość Niemców dobrze mówi po angielsku.
No i zawsze chciałam zobaczyć na żywo dworzec Zoo :D po przeczytaniu książki o niejakiej Christiane F. Choć wiadomo, że teraz to miejsce wygląda zupełnie inaczej. I tak kasę przeleję Tobie, a wy się jakoś między sobą rozliczycie.
A będzie jakiś rabacik? :P
Racja, lepiej szlifować język na oryginałach :) Jeśli nie zależy Ci aż tak bardzo na czasie, to chętnie odkupię od Ciebie Gunnm, ale mogłabym zapłacić dopiero za 3-4 miesiące.
Teraz odkładam ile tylko mogę, bo w lipcu wyjeżdżam na parę dni do Berlina.
Sęk w tym jaka to praca :D Ale i tak było w niej o wiele lepiej niż w poprzedniej.
Coś długo Ci idzie czytanie Battle Royale; nie wciągnęło Cię czy były pilniejsze wydatki?
Naiwność Nanahary była nie do wytrzymania, przez całą serię prosił się o kulkę w łeb.
Ale nie będę Ci spoilerować :D Sam się przekonasz, jeśli dobrniesz do końca.
Chętnie obejrzę Shiki, dzięki :)
Taa, oby był lepszy :) I żadnych postanowień noworocznych, bo i tak później tego nie dotrzymuję... Najbardziej cieszy mnie fakt, że mam jeszcze 3 tygodnie wolnego + umowa o pracę wygasła, więc znów mogę prowadzić swój wampirzy tryb życia i spać całymi dniami. Wiem, łatwo mnie uszczęśliwić ;p Masz jakiś fajny tytuł do polecenia? I Tobie również najlepszego w nowym roku :)
All Comments (48) Comments
Co do japońskiego, masz rację, trochę to zbagatelizowałam :D Nigdy się nie uczyłam, więc nie wiem ile wysiłku kosztuje nauczenie się go w zadowalającym stopniu. Dlatego tym bardziej szkoda, żebyś dalej nie rozwijał wiedzy, którą już zdobyłeś, ale łatwo tak komuś radzić nie będąc w jego skórze :D
O tych starych nieskutecznych metodach nauczania akurat coś wiem, bo kiedy przyuczałam się do mojego zawodu, to musiałam zakuwać z podręcznika, w którym masa informacji była przestarzała. Napisał go starszy pan, któremu zresztą się zmarło w zeszłym roku, ale nikomu nie chce się napisać nowej książki, więc nadal trzeba bazować na takiej. I dopiero teraz po miesiącach pracy czuję, że rzeczywiście coś umiem, mimo dobrze zdanych egzaminów. Chociaż u mnie i tak praktyka od początku była ważniejsza.
Co do książki, mocna rzecz, czytałam ją pierwszy raz będąc w gimnazjum.
Podobno dużo dzieciaków zeszło przez nią na złą drogę.
Zakazany owoc, te sprawy. Po latach nadal robi wrażenie.
Ps. Chyba pobiorę to sobie jako dzwonek :D
https://www.youtube.com/watch?v=cjyL2Wooh9Q
więc jadę... Mam nadzieję, że wrócę xD Z niemieckiego znam tylko podstawy, ale podobno większość Niemców dobrze mówi po angielsku.
No i zawsze chciałam zobaczyć na żywo dworzec Zoo :D po przeczytaniu książki o niejakiej Christiane F. Choć wiadomo, że teraz to miejsce wygląda zupełnie inaczej. I tak kasę przeleję Tobie, a wy się jakoś między sobą rozliczycie.
A będzie jakiś rabacik? :P
Teraz odkładam ile tylko mogę, bo w lipcu wyjeżdżam na parę dni do Berlina.
Coś długo Ci idzie czytanie Battle Royale; nie wciągnęło Cię czy były pilniejsze wydatki?
Naiwność Nanahary była nie do wytrzymania, przez całą serię prosił się o kulkę w łeb.
Ale nie będę Ci spoilerować :D Sam się przekonasz, jeśli dobrniesz do końca.
Chętnie obejrzę Shiki, dzięki :)
Dziękuję za uwagę. Mówił dla Was Jan Carrefour.